Gotujemy

czyli przygody mistrza, kuchcika i ignoranta

Odwiedza nas 3 gości oraz 0 użytkowników.

Krem brokułowy

Kolejna zupa z serii zmiksowanych, w której do końca nie wiadomo co wrzucono. Zielony kolor sugeruje, że było to coś zielonego. I tak też było - to był brokuł.

Dla niewtajemniczonych to taki kalafior, tyle że zielony. Pokrojony na drobne zapełnił cały garnek. Seler, marchewka, pietrucha uzupełniły bukiet smakowo-zapachowy. Wszystko doprawione, zmiksowane i z dodatkiem śmietanki trafiło na stół.

Nasz kuchcik,który pomagał przy przygotowaniu dania, smak zupy ujął w dwóch słowach "zaskakująco smaczna".

Krem ziemniaczany

Przyszedł czas na zupkę z gatunku "więcej zachodu". Do jej wykonania trzeba było się odrobinę przyłożyć. Padło na krem ziemniaczany. Spytacie dlaczego?
Ziemniaczany, bo to tani i popularny składnik obiadów na polskim stole. Krem, bo czas było wykorzystać nową, kuchenną zabawkę - blender.

Półtora kilo ziemniaków (to był duży garnek zupy) należało wpierw obrać ze skórki, a następnie pokroić w kostkę. Jedna marchewka dla kolorytu oraz trzy małe cebule dla smaku dopełniły listę składników. Zawartość garnka zalewa się wodą, dodaje dwie kostki rosołowe i wstawia się na palnik.

Po około 30 minutach składniki zupy są na tyle miękkie, że można przystąpić do ich miksowania. Zawartość garnka konsekwentnie zamieniamy w papkę za pomocą blendera. Dolewamy trochę wody, przyprawiamy solą, pieprzem i odrobiną gałki muszkatołowej, a następnie jeszcze troszkę podgotowujemy. Po wyłączeniu palnika dolewamy 18% śmietanę i starannie mieszamy. Na koniec nalewamy do bulionówek (ew. talerzy), posypujemy świeżo skrojonym szczypiorkiem i tak podajemy.

Chętnym zawsze możemy doprawić szczyptą habanero.

Zupa serowa

 A oto specjalna zupka dla mojego tatusia.

Aby zrobić tą pyszną zupę, potrzebuję 3 topione serki, 2 kostki rosołowe, kilka ząbków czosnku, przyprawy i dodatki, takie jak kiełbasa, salami czy szynka. Serki wrzucam do garnka, zalewam wodą i stawiam na rozgrzanej kuchence. Gotuję, dopóki nie roztopi się ser, dodając kostki rosołowe, czosnek i przyprawy. Jak ktoś chce mieć grzanki (super dodatek), to trzeba pokroić chleb w kostkę i usmażyć na patelni. Ja na dzień taty zrobiłam zupę z szynką, kawałkami kiełbasy i grzankami.  Zupka była prawdziwą pychotką!

Węgierska zupa gulaszowa

A oto i mój pierwszy kontakt z zupami, chyba że rosół z kostki też podciągniemy do tej kategorii. Na tapetę wziąłem węgierską zupę gulaszową. Tym razem jeszcze poszedłem na łatwiznę i pomogłem sobie zakupioną w Tesco paczką tejże zupki firmy Knorr. Miałem ochotę na "gorący kubek", a wyszło inaczej.

Po wsypaniu zawartości paczki do pół litra wody i wymieszaniu mój mistrz kuchni stwierdził, że idzie zrobić z tego zupę dla wszystkich tylko trzeba co nieco dodać i przyprawić. Będąc kompletnym ignorantem w tej profesji i wiedząc tylko gdzie w kuchni stoi lodówka zabrałem się do dzieła. Zresztą nie miałem wyboru, bo żona ostentacyjnie usiadła przy stole i powiedziała "kombinuj".

Na początek spróbowałem z kawałkiem karkówki. Pokroiłem "w kostkę", przyprawiłem pieprzem i solą, a następnie wrzuciłem na rozgrzany na patelni olej. Potem, w ten sam sposób pokroiłem cebulę, która chwilę później również znalazła się na patelni. Całość pokropiłem Maggi i poczekałem, aż mięso i cebula nabiorą odpowiedniego koloru. W międzyczasie posiekałem szczypior z dymki. Wszystko to dorzuciłem do gotującej się zupy.

Pozostało teraz tylko odpowiednio przyprawić zupę. Sypany "na oko" świeży pieprz odpowiednio zabarwił zupę. Habanero nadało jej prawdziwy, węgierski smak.

Było pyszne. Teściowi też smakowało, aż się chłop popłakał. Żona chyba nie była głodna, bo nie zjadła do końca.